W dwa lata po… czyli ocalić od zapomnienia

Wczoraj kilka minut po południu, tuż po hejnale z wieży Kościoła Mariackiego popłynęła melodia „Ocalić od zapomnienia” Marka Grechuty, ku pamięci samego autora. Oto bowiem równo 2 lata temu, 9 października odszedł od nas jeden z najwybitniejszych polskich artystów. Twórca, który swą twórczością łączył pokolenia.

Pisanie o tym, że Marek Grechuta był artystą nietuzinkowym i wielkim mija się pewnie z celem – bo co do tego wątpliwości nikt nie ma. Jednak każdy tekst, każde słowo, piosenka i festiwal, które ocalają go od zapomnienia są bez wątpienia niezbędne, wręcz konieczne. Bo choć twórczość Grechuty broniła się sama za jego życia i bronić się będzie po jego śmierci, to zadaniem nam przypisanym jest przypominanie o nim.

I dobrze się stało, że w Krakowie powstał festiwal Grechuty. Dobrze byłoby, by podobne koncerty odbywały się i w innych miejscach. Już jutro (w sobotę) przybędzie do Miłosławia Grzegorz Turnau – ten jakby najwierniejszy uczeń i najbliższy artystycznie człowiek mistrza Grechuty. Sam odbieram to jako znak. Mały znak, że każdy z nas może dołożyć małą cegiełkę do utrzymania pamięci o Grechucie. By ocalić go od zapomnienia.