Nauka jest ciągłym krytycyzmem

– Prawda jest autorytarna. Jest totalitarna wręcz. Nie można prawdzie zaprzeczyć, można ją tylko ignorować. Prawda jest dramatycznie niedemokratyczna – mówi profesor Barbara Krauz-Mozer w specjalnym wywiadzie udzielonym portalowi www.Politeja.pl.

Marcin Pera: Jedną ze swoich książek, która stała się już klasyką wśród studentów politologii zaczyna Pani od słów Churchilla: „Dobry polityk musi umieć przepowiedzieć co będzie się działo jutro, za tydzień, za rok i musi umieć wytłumaczyć, dlaczego nie zaszło to, co przepowiedział”. To idealny wstęp do kwestii, które chciałbym w rozmowie z Panią poruszyć. A pierwsze pytanie będzie mocno nawiązywało do tego cytatu – chodzi o przewidywanie i prognozowanie. Czy są one w ogóle w polityce możliwe? Czy można przewidywać przyszłość polityczną?

Barbara Krauz-Mozer: Jako metodolog mogę odpowiedzieć następująco: wyjaśniać jest nam o wiele łatwiej niż przewidywać. Z tym ostatnim mamy podstawowy kłopot. Na ogół, w założeniu metodologicznym o charakterze modelowym zakłada się, że przewidywanie jest logiczną odwrotnością wyjaśniania. Jeżeli potrafi się wyjaśniać w sposób kwalifikowany naukowo, a więc taki, któremu przysługuje wysoki poziom uprawdopodobnienia, to można również, z wysokim poziomem uprawdopodobnienia, przewidywać stan przyszły rzeczywistości społecznej. Ale to jedynie pewne założenie metodologiczne. W rzeczywistości społeczno-politycznej przewidywanie jest możliwe tylko w przedziale dość krótkiego dystansu czasowego. Chętniej mówi się o prognozowaniu, niż przewidywaniu.

Prognoza tym się różni od przewidywania, przypominającego czasem wieszczenie przyszłości, że jej trafność i pewność związana jest nie tylko z założeniem o istnieniu związku przyczynowo-skutkowego między zjawiskami, ale także z opisem warunków początkowych, w których dana regularność jest obserwowana. I nawet jeżeli ta prawidłowość jest w miarę dobrze opisana, i można nad nią mieć kontrolę, to warunki początkowe, wyjściowe, które są konieczne do tego, by ta prawidłowość była możliwa do zaobserwowania, ulegają zmianie. W związku z czym, kiedy się prognozuje, to prognoza dopóty jest wiarygodna i możliwie pewna, dopóki warunki początkowe nie ulegną przeobrażeniu. A warunki początkowe – i to nie wszystkie – znamy tylko te, które są nam wiadome w momencie sporządzania prognozy. Nikt nie wie, jak one się mogą zmienić.

Przygotowanie prognozy dokonuje się zawsze w określonym momencie, na podstawie analizy sytuacji, wydarzeń, jakie występują wokół nas. I jeżeli te warunki początkowe, które opisują nam jakiś stan rzeczy w płaszczyźnie faktualnej, obserwacyjnej, ulegną w przyszłości zmianie, to prognoza oparta o regularność nie zajdzie, bo zabraknie warunków początkowych, które nie są w pełni możliwe do przewidzenia.

Ale czy to nie czyni z politologii jedynie dziedziny opisującej wydarzenia, która nie jest w stanie wybiec poza to, co już było?

Jeżeli się coś opisuje, a następnie wyjaśnia, to oczywistym jest, że to, co się obserwuje musiało się wydarzyć. Obserwowany świat zjawisk społecznych można sobie wyobrazić jako sumę wiadomych skutków, ich przyczyn zaledwie się domyślamy.

Cały wywiad dostępny jest na portalu Politeja.pl pod adresem: http://www.politeja.pl/index.php?t=233