Burza

Nagle jestem znów
nagle niewidzialny,
dla mych i Twych
wspomnień
zmartwychwstały.

Niecodziennie zdarza się,
tak wielki bunt świata,
a Ty na parapecie siedząc
w oknie
spoglądasz.

Poetycki deszcz, konwersyjne
błyski, głosy
niemych ogni,
lub darów niebieskich.
Niemy krzyk
upadających drzew.

Bo czy świateł, których
zabrakło teraz, które
niebo zabrało na chwilę
człowiekowi,
nie zabraknie wtedy?

„A po burzy spokój”
tak jak i my przychodzi
na tych kilka cielesnych
chwil.
Bo umieramy tylko raz.

I znów patrzysz przez
spłakaną szybkę.
Tak bardzo romantyczna noc
w iście nieromantycznej duszy…
Nocy oddałaś burzę.